facebook

instagram

Blog: „Madki” z „wywalonymi cycami” i „rozwydrzone bachory” – jak nas widzą w restauracji.

2017-12-26

Od samego początku istnienia portalu zachęcamy młode mamy do odwiedzania restauracji, kin, teatrów, podróżowania z maluchem, uczestniczenia w kursach dedykowanych mamom z dziećmi. Oczywiście chodzi o miejsca przystosowane i przyjazne mamom. Jak się okazuje oprócz posiadania przewijaka, krzesełka do karmienia, kącika dla dzieci czy odpowiedniego menu ważne jest także podejście personelu. Osobiście nie chciałybyśmy iść do lokalu, gdzie obsługa w kuluarach mówi o naszym dziecku per „bachor”. Z drugiej strony warto się zastanowić, czy nie jesteśmy też same/sami sobie winni…

          Niedawno w grupie „Gastronomia Warszawska” pojawił się ciekawy wpis. Dotyczył on wprowadzenia zakazu wstępu do restauracji z małymi dziećmi. Ponieważ grupa jest dedykowana głównie osobom ściśle związanym z branżą gastronomiczną naszą uwagę przyciągnęły wpisy osób, które najczęściej w tych lokalach pracują. Nie ma co ukrywać, nie były one specjalnie przychylne. Co ciekawe wypowiadały się osoby zarówno bezdzietne jak i posiadacze małych i bardziej odrośniętych dzieci.

          Nie da się nie zauważyć, że wielu pracowników jest zachwyconych pomysłem lokali zakazujących przyprowadzania dzieci. Skoro istnieją już takie hotele i ośrodki spa, dlaczego nie rozszerzyć tego również na restauracje.

                            screen 1

         Niektórzy wprost twierdzą, że dzieci powinny zostawać w domu. 

                            

         Pozostaje pytanie skąd tak negatywne nastawienie do rodziców z dziećmi odwiedzających restaurację.

         Wiele osób podkreśla, że to nie jest nawet kwestia dzieci, tylko brak zainteresowania i reakcji ze strony rodziców na zachowanie dzieci, które często powoduje nie tylko dyskomfort pracy ale także wypadki. 

                            

                            

         Niestety w niektórych sytuacjach ciężko nie przyznać racji. Same wielokrotnie spotkałyśmy się z sytuacją gdy dzieci biegały po sali powodując niebezpieczne sytuacje, zaś rodzice kompletnie nie zwracali na nie uwagi. 

         Nas osobiście najbardziej rozbroił argument, że do knajp z dziećmi chodzą Ci, co "nie potrafią dziecku obiadu zrobić".

                             

                             

         Niektórzy uważają też, że rodzice nie mają co robić z dziećmi i dlatego przyprowadzają je do restauracji z animatorami, żeby się ktoś dziećmi zajął. 

                           

        Nie brakuje także opinii pracowników i jednocześnie rodziców, którzy podkreślają że zwyczajnie chcieliby odpocząć w otoczeniu innych dorosłych i chyba nie sposób tego nie zrozumieć. Oczywiście zdarzają się również przykre wypowiedzi, które wrzucają wszystkich do jednego worka. 

                           

 

                           

       Oczywiście jest to zaledwie wycinek z bogatej dyskusji na temat obecności dzieci w lokalach gastronomicznych. Niestety nie sposób odmówić w pewnych przypadkach racji pracownikom i nie zrozumieć ich niechęci do rodziców z dziećmi gdyż niektórzy  rodzice nie tylko nie są w stanie opanować dzieci, ale także sami nie zachowują się zbyt kulturalnie. Chyba zamiast oburzać się należy postawić się w sytuacji obydwu stron.

        Rodzice nie zawsze mają z kim zostawić dziecko, a też czasem chcą wyjść do ludzi. Dzieci zaś muszą się socjalizować również w takich miejscach jak restauracje. To w końcu przyszli klienci takich miejsc.

        Pamiętajmy że kelnerzy i animatorzy nie są niańkami, pilnujmy nasze dzieci, uczmy jak mają się zachować. Jeśli mamy małe dziecko to wybierajmy lokale gdzie jest przewijak aby nie zmieniać pieluchy na środku sali, gdzie jest wydzielone miejsce do karmienia, albo gdzie możemy zrobić to dyskretnie.

        

 

powrót